Podsumowanie projektu
„Odkrywamy piękno przemyskich okolic”

Nauczyciel prowadzący – Pan Maciej Duda


Pomysł na projekt i walka o grant Nowej Ery

Pomysł projektu "Odrywamy piękno przemyskich okolic" zrodził się w listopadzie 2010 r. Pierwsze plany mówiły o dwudniowym wyjeździe połączonym ze zwiedzeniem podprzemyskich fortów i zabytków. Sytuacja zmieniła się, gdy z początkiem 2011 r. został ogłoszony konkurs "Projekt z klasą" organizowany przez wydawnictwo Nowa Era. Postanowiliśmy jeszcze dokładniej przygotować nasz projekt oraz zachęcić jak największą grupę znajomych i uczniów do głosowania.

Już początek głosowania był dla nas pozytywnym zaskoczeniem, w konfrontacji ze szkołami z dużych miast, walczyliśmy jak równy z równym, mimo iż nasza szkoła liczy ledwo około 250 uczniów, a cała gmina ponad 6000 mieszkańców. Już po pierwszym dniu zajmowaliśmy 8 miejsce, a we wspomnianym konkursie pierwsza dziesiątka otrzymywała dofinansowanie. Kolejne dni to codzienne klikanie, ale niestety po 8 dniach wypadliśmy z czołowej dziesiątki. Jak się okazało był to nasz jedyny dzień w całym głosowaniu poza premiowanymi miejscami. W kolejnych dniach było tylko lepiej! Zajęliśmy ostatecznie 4 miejsce w Polsce, zostawiając w pokonanym polu 243 projekty! Otrzymaliśmy łącznie 6243 głosy, co daje ponad 200 na dzień! Jak na tak małą społeczność, jest to ogromny sukces. Dzięki temu otrzymaliśmy grant, który pozwolił na poszerzenie programu rajdu i liczniejszy udział naszych uczniów.

Uczniowie, których pierwszym celem było zdobywanie głosów dla naszego projektu, otrzymali teraz kolejne zadania do wykonania. Zdobywali i przygotowywali informacje o ciekawych miejscach, zabytkach i trasach w okolicach Przemyśla. Dzięki temu mieliśmy wszyscy duża wiedzę teoretyczną i nie pozostawało nam nic innego jak sprawdzić i odwiedzić te miejsca w praktyce. Nasz rajd miał na celu promocję zdrowego trybu życia i aktywnego wypoczynku. Mieliśmy do przejścia blisko 50 km w ciągu 4 dni. Nasz ekipa składała się z 25 uczniów i 4 opiekunów.


Wymarzony rajd czas zacząć!

Wystartowaliśmy w niedzielę 29 maja 2011 r., gdy wyjechaliśmy spod Gimnazjum w Birczy do Żurawicy, gdzie mieliśmy zapewniony nocleg w Hali Sportowej dzięki życzliwości dyrektora żurawickiego gimnazjum Jana Semkowa. Po zostawieniu bagaży wsiedliśmy do busa, który nas przywiózł i wyjechaliśmy do Orłów. Stamtąd pieszo pokonaliśmy 10 km, wracając do wspomnianej hali. Po drodze zwiedziliśmy cmentarz wojenny z okresu I wojny światowej w Hnatkowicach, elektrownię wiatrową Hnatkowice-Orzechowce i Schronisko dla zwierząt w Orzechowcach, do którego przynieśliśmy puszki z karmą. Dalsza nasza trasa prowadziła na fort XI Duńkowiczki, którego pozostałości zrobiły na uczniach ogromne wrażenie. Dalej prosto do Żurawicy, wszystko oczywiście z wykorzystaniem polnych ścieżek, co przybliżało nas do otaczającej przyrody.

Wieczorem wszyscy usiedliśmy przy ognisku. Dobrej zabawy, śpiewów i atmosfery pozazdrościli nam zapewne wszyscy, którzy mieli okazję nas spotkać.

Drugi dzień to najdłuższa trasa do pokonania, bo licząca 18 km. Wyruszyliśmy z Żurawicy w stronę Ujkowic, a droga wiodła przez piękny las, który dawał nam schronienie przed ogromnym upałem. Wszyscy szli dzielnie i po 6 km dotarliśmy do prawosławnego Monasteru w Ujkowicach. Tam w większości pierwszy raz w życiu mogliśmy zobaczyć od środka cerkiew oraz poznać życie prawosławnych mnichów. Kolejne 6 km to trasa z Ujkowic do Orzechowiec. Po drodze lasy pola, łąki oraz fort X Orzechowce, na którym po zdobyciu Twierdzy Przemyśl w 1915 r. przebywał car Mikołaj II. W końcu dotarliśmy do gospodarstwa agroturystycznego Jurta, w którym każdy mógł spróbować jazdy konnej oraz obejrzeć wystawę rzeźb i dawnych narzędzi gospodarczych. Po powrocie do Żurawicy, podobnie jak dzień wcześniej udaliśmy się na ognisko, po którym wykorzystując po raz kolejny gościnność dyrektora Jana Semkowa uczestniczyliśmy we wspaniałym karaoke, które mimo zmęczenia wszystkim dostarczyło niezapomnianych wrażeń.

W trzecim dniu czekała nas wyprawa do Bolestraszyc. Łącznie 16 km. W Bolestraszycach zwiedziliśmy Arboretum, w którym podziwialiśmy piękne rośliny, wystawy oraz przepiękne pawie i wspaniale zaprojektowane akweny wodne. Następnie udaliśmy się na tajemniczy fort XIII San Rideau w Bolestraszycach. Trasa powrotna wiodła w kierunku stacji kolejowej w Żurawicy Rozrządowej, w której znajduje się ponad 300 metrowa kładka kolejowa, z której podziwialiśmy dziesiątki torów, setki wagonów i mnóstwo lokomotyw oraz urządzeń do przeładunku towarów. Dzień zakończyliśmy na sportowo, rozgrywając mecze piłki nożnej siatkówki oraz badmintona, a na deser odbyła się dyskoteka.

Ostatni dzień to wyprawa do Oczyszczalni ścieków w Żurawicy, gdzie poznaliśmy szczegóły dotyczące ochrony środowiska w gminie Żurawica. Kolejnym punktem był park w Żurawicy, pod którego drzewami odpoczywaliśmy i regenerowaliśmy siły. Niestety, wszystko, co dobre szybko się kończy. Środa 1 czerwca była ostatnim, czwartym dniem naszego rajdu. Trzeba było zabrać się za prace porządkowe i spakować swoje bagaże. Wszyscy z żalem i tęsknotą wracali do domów, a niektórzy deklarowali, że wrócą tu za rok.


Podsumowanie

Po powrocie do Birczy czekał nas już ostatni etap projektu, czyli jego podsumowanie. W szkole powstała galeria przedstawiająca kilkadziesiąt zdjęć z rajdu, znalazły się one również na szkolnej stronie internetowej. Uczniowie dzielili się swoimi wrażeniami oraz wspominali 4 dni wspólnej walki z własnymi słabościami, wszystkie przygody i atrakcje, których doświadczyli.

Rajd był niewątpliwie małą szkołą życia dla większości uczestników. Wzajemna pomoc i zrozumienie oraz życzliwość pozwoliły nam razem pokonać wszystkie trudy wędrówek. Wspólne śpiewy oraz zabawy na długo pozostaną nam w pamięci. Okazało się, że codzienne prace jak przygotowywanie posiłków czy sprzątanie, niesamowicie integrowały uczestników.

Dziękując wszystkim osobom, które nam pomogły w głosowaniu oraz w sprawach organizacyjnych oraz wszystkim uczestnikom projektu, którego miałem zaszczyt być koordynatorem, zachęcam do angażowania się w podobne przedsięwzięcia, mające na celu poznawanie naszej najbliższej okolicy, lokalnej historii, zabytków i przyrody. Piesza wędrówka to zarazem moment wyciszenia, gdy człowiek w kontakcie z przyrodą może na nowo poukładać swoje wartości, myśli i plany.


A co mówią uczniowie?

Rajd pieszy po Żurawicy i okolicach był strzałem w dziesiątkę. To było coś niesamowitego! Nigdy nie zapomnę tych wspaniałych chwil spędzonych z przyjaciółmi. Atmosfera na naszej wycieczce była naprawdę fajna. Bardzo podobały mi się wszystkie trasy, a szczególnie wieczory spędzone przy ognisku, kiedy rozmawialiśmy, śmialiśmy się i śpiewaliśmy tak głośno, że pewnie wszyscy okoliczni mieszkańcy nie mogli spać;]. Rajd był pełen wrażeń i pozytywnych emocji, poznałam wielu ciekawych ludzi, spojrzałam z innej strony na tych, których już znałam. Był to mój pierwszy rajd i cieszę się, że na nim byłam. Na pewno będę go mile wspominać.
Katarzyna Mielnikiewicz

Ten rajd zostanie długo w mojej pamięci. Mogę śmiało zaliczyć go do jednego z najbardziej udanych. Czas spędzony wraz z rówieśnikami i opiekunami był wart codziennego oddawania głosów. Szczególnie miło wspominam wszystkie wycieczki piesze, które dostarczyły mi wielu niesamowitych wrażeń i pozwoliły dokładniej poznać okolice Przemyśla. W mojej pamięci szczególnie utkwiły wymarsze miedzy innymi: do Ujkowic, gdzie po raz pierwszy mogłam zobaczyć prawosławny monaster i przyjrzeć się z bliska życiu mnichów, nowością były też forty obronne Twierdzy Przemyśl oraz zwiedzanie Arboretum w Bolestraszycach, a także wieczorne rozmowy, gry w piłkę i oczywiście dyskoteki. Jakbym mogła cofnąć czas, chciałabym jeszcze raz przeżyć te chwile.
Karolina Maculak

Rajd do Żurawicy był fantastycznym przeżyciem. Zwykłe szare dni zmieniły się w pełne słońca chwile spędzone ze wspaniałymi ludźmi. Na początku byliśmy przerażeni ilością kilometrów do przebycia, ale w tak niesamowitej atmosferze, ta droga okazała się wspaniałą okazja do poznania innych. Nie spodziewałam się, że w zaledwie kilka dni można poznać tyle pozytywnych osób. Godzinami rozmawialiśmy, robiliśmy "bitwy na poduszki". Chyba całkiem nieświadomie, ale jednak braliśmy udział w czymś niezwykłym - w pięknej misji poznania siebie. Walczyliśmy ze zmęczeniem, emocjami i pokonywaliśmy własne słabości. Każdy z nas "budował swoją legendę" i otwierał się na świat. Myślę, ze takie wyjazdy to niesamowita okazja do integracji z innymi oraz doskonałe zagospodarowanie cennego czasu :D
Alicja Cap
 
Copyright by Wydawnictwo Nowa Era Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone